1 lutego 2012

Twoje kapelusze, jak statki na niebie

Jakiś rok temu byłem w kinie (kurcze kiedyś to było zwykłe stwierdzenie faktu, a teraz się trzeba tłumaczyć. Nie powiem pomysł jest niegłupi, ale od kiedy mam własne mieszkanie bardzo stracił na atrakcyjności i nie dlatego, że lubię to robić w łóżku pod kołderką, bo o ile łóżko tak i prześcieradło też jest mile widziane, to kołdra idzie precz. Lubie też widzieć jakie reakcje powoduje to co robię, a po ciemku to mało realne przy obecnej wielkości noktowizorów. A jak już miałbym gdzieś indziej to robić, to pole pszenicy (ostatecznie pszenżyta) albo plaża (mogą być wydmy). Mam nadzieję, że teraz już wszystko jasne) na filmie "Skyline".


Ja rozumiem brak aktorów, drodzy są i kapryśni, a i przecież początkującym coś czasem wyjdzie. Efekty są efektowne, jakikolwiek boziu co za nieefektywne zdanie, a bez nich obecnie film wygląda dość przeciętnie, zwłaszcza film SF. Ale nie jestem w stanie zrozumieć filmu bez fabuły, ja wiem, że to bardzo ograniczające stwierdzenie, ale nic na to nie poradzę.

Czemu w ogóle wspominam ten film, a dlatego, że dwa dni temu miałem okazję obejrzeć go ponownie. Tym razem na spokojnie w domu, na swoim telewizorze. Rozparty wygodnie w fotelu i z bułką z pasztetem w ręku, zaparłem się i stwierdziłem, że dowiem się o co w tym chodzi. Niestety nic to nie dało, nie wiem po co nakręcono ten film, a najgorsze w tym jest to, że nie wiem po co go aż dwa razy oglądałem, może to jakiś przejaw auto-masochizmu? Jeśli ktoś jest w stanie mi powiedzieć o co biega w tym obrazie, to bardzo proszę i z góry dziękuję, bo doprawdy, takie poświęcenie zasługuje na nagrodę.

4/10 to jest wszystko co mogę dać, za ładne efekty, bo za co więcej?

"Skyline" tyt.org."Skyline" reż.Colin Strause i Greg Strause scen.Joshua Cordes i Liam O'Donnell w głównych rolach Eric Balfour i Scottie Thompson.

ps. chciałem przeprosić wszystkich rolników, którym wygniotłem zboże w trakcie, oraz tych, którym to jeszcze zrobię, z dołu i z góry BARDZO PRZEPRASZAM.

2 komentarze:

  1. Brakowało mi ostatnio sf i tak się czaiłem przy tym filmie. Kumpel odradzał, ktoś jeszcze odradzał. Teraz już mam pewność, by go kijem z dziesięciu metrów nie tykać : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden uratowany, a więc było warto :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze, to fajnie wiedzieć, że ktoś (poza mną) z tego korzysta.