Ostatnio moja praca polega głównie na szukaniu jakiejś roboty. Czasem się udaje, częściej nie, takie czasy.
Z tych prozaicznych przyczyn, że jednak czasami jeść się chce, a i rachunki same się nie zapłacą, imam się przeróżnych dziwnych działań. Jednym z nich jest bycie królikiem doświadczalnym. Jeśli na jakimś kosmetyku przeczytacie, że został on przebadany dermatologicznie, i że nie badano go na zwierzętach, będzie to częściowo prawdą. Przebadano je dermatologicznie, między innymi na mnie (ale mną nie ma co się przejmować, toć tylko człowiekiem jestem, ponoć rozumnym), ale jednak jakby nie patrzeć jestem również zwierzęciem (może nie tak słodkim jak kotki czy króliczki albo tak inteligentnym jak szczury, ale zawszeć). Jak już zauważyłem wcześniej jestem na swój sposób istotą rozumną, więc jeśli od tych chemikaliów, które testuje się na mojej skórze dostanę jakiegoś czerniaka, włókniaka czy innej egzemy, na którą po długich męczarniach zejdę, nikt się nie powinien tym przejąć (może poza moimi rodzicielami, czasem wydaje mi się, że mnie lubią nawet). Toć sam zdecydowałem się (przypominam mam pomiędzy uszami jakiś mózg, który ponoć myśli) na te badania i sam będę odpowiedzialny za ewentualne konsekwencje moich czynów.
Jednak te badania prowadzane są też na dzieciach. I to mnie nieco dziwi. Nasze państwo dało sobie prawo do decydowania na ten przykład czy ja mogę z moim szesnastoletnim synem napić się piwa (nie mogę bo: po pierwsze nie mam syna [córki też nie mam, ale to nie ważne], po drugie podpadałbym pod ustawę o rozpijaniu nieletnich), gorsze jest to, że jak się taki nielot sam gdzieś nawali, to rodzic zostanie ukarany za to. Natomiast rodzic może (i tu chce podkreślić, że nie oceniam, bo sytuacja jest jaka jest, ale ja osobiście prędzej bym sprzedał jakiś organ niż pozwolił cokolwiek przetestować na własnym dziecku) pozwolić aby jakiś koncern kosmetyczny testował swoje (nie sprawdzone, a więc potencjalnie niebezpieczne) produkty na, dla mnie to zgroza, bardzo małych dzieciach (widziałem tam 2-3 letnie dzieci).
Mamy ponoć obrońce praw dziecka, ale może przed kamerami woli używać przetestowanych kosmetyków. Jest ponoć jakiś Unicef, ale pewnie zajęty jest produkcją kartek pocztowych i afrykańskimi dziećmi. Mamy w końcu bardzo moralny parlament, który troszczy się o nienarodzone (te narodzone mogą cierpieć jak widać).
Ja wiem i rozumiem, że być może, tą filipiką, kilku biednym (i prawdopodobnie bezmyślnym) rodzicom próbuję odebrać te parę groszy, które przeznaczone są i tak na te dzieci. Ale podejrzewam, że większej liczbie może to odciąć dostęp do kolejnej łatwo zdobytej flaszki.
A co wy drodzy moi czytelnicy o tym myślicie (o ile cokolwiek was to obchodzi)?
Nadmienię , że nie należę do żadnej partii, nie startuję w żadnych wyborach, zwyczajnie i po ludzku takie coś mnie wkur..., i że czuję się jak obywatel 5 świata, a nie jak europejczyk.
Wiek już taki, że pamięć wewnętrzna szwankować zaczęła, to tu będzie taki mój niepamiętnik.
16 lutego 2013
03 lutego 2013
W imię zasad skur...
Ludzie uwielbiają się zabijać nawzajem. Tak jak do wypitki, do uśmiercenia bliźniego, powód się zawsze znajdzie. A to rasa bądź narodowość, a to wyznawana lub nie religia, przekonania polityczne, miejsce zamieszkania i wiele wiele innych powodów. Najpierw pojedynczo, potem grupami, plemionami, w końcu narodami. Gołymi rękami, kamieniem, potem coraz to bardziej śmiercionośnymi narzędziami, a obecnie bronią palną i masowego rażenia, w przyszłości laserami i innymi wymyślnymi broniami. Zrazu każdy sam się uczył tej trudnej sztuki, potem zaczęto szkolić powołanych i nazwano to wojskiem, aż w końcu powstali Dorsajowie.Dorsaj - Planeta w systemie Fomalhaut. Przewaga oceanów. Państwa wyspiarskie. Brak bogatych złóż naturalnych, jedyny towar eksportowy Dorsaje. Jednocześnie synonim żołnierza doskonałego.
Cykl Childe lub Dorsaj składa się z kilku powieści, nowel i opowiadań. Zaginiony Dorsaj zawiera tytułową nowelę, nagrodzoną Hugo Awards 1981, oraz opowiadanie Wojownik.
Zaginiony Dorsaj, to taki, który z różnych powodów sprzeniewierzył się tradycji i nie został żołnierzem, oficerem, dowódcą. Nie ważne czy powodem było tchórzostwo (choć podejrzewać Dorsaja o tchórzostwo?), czy jakieś niepojęte na Dorsaj zasady, czy też chęć bycia baletmistrzem. Tylko, że czasem, taki zaginiony, może się wykazać tak szaloną odwagą, która jest niedostępna dla najodważniejszego zwykłego Dorsaja.
Czy dowódca jest zobowiązany do pomszczenia bezsensownej śmierci swoich żołnierzy. Zwłaszcza jeśli za tą stratą stoi czyjaś zawiść i głupota. Jeśli tym dowódcą jest Dorsajski wojownik, to nie ma takiej siły, która mogłaby go od tego odwieść.
Może to nie jest arcydzieło, ale moim zdaniem w pełni zasłużyło na nagrodę. Ja mogę dać 7/10 i z czystym sumieniem polecić.
Gordon R. Dickson "Zaginiony Dorsaj!" tyt. org. "Lost Dorsai!" Wydawca Wydawnictwo Amber Sp.z o.o. 1993
01 lutego 2013
Coś pięknego
To warto zobaczyć!

Powiem więcej, jak dla mnie bomba. Dawno mi się tak miło nie uśmiechało. I to jednak prawda, że zakochani mają po od 10 do 15 lat :)

Powiem więcej, jak dla mnie bomba. Dawno mi się tak miło nie uśmiechało. I to jednak prawda, że zakochani mają po od 10 do 15 lat :)
31 stycznia 2013
Blogger i blog mi się sypie i znikąd pomocy
Tak mi się wydaje, że blogger i blog w googlach ma tylko roczną gwarancje. Dlaczego mi się tak zdawa?
Minął rok jak zacząłem korzystać z tych usług i powoli zaczyna mi się sypać konto. Najsampierw zaczęła się wyłączać funkcja "nie uwzględniaj własnych wyświetleń". Przez jakiś czas jeszcze udało się ją włączać na pojedynczą sesje, ale teraz wyłączyła się kompletnie i za żadne skarby nie daje się uruchomić. Ograniczyłem więc moje wizyty na własnym blogu do minimum. Tylko aby dodać link do strony z recenzjami. Do niedawna wchodziłem jeszcze na bloga aby odpowiedzieć na komentarz, ale...
Teraz wyłączyło się też dodawanie komentarzy. Nie mogę dodać komentarza na swoim blogu w żaden sposób nawet jako anonim. Przepraszam wszystkich, którym nie odpowiedziałem na komentarz, ale zwyczajnie nie mam takiej możliwości.
Pomocy żadnej uzyskać nie mogę. Na forum pomocy moje pytania pozostały bez odpowiedzi. A nie jestem aż tak uzdolniony informatycznie aby jakoś pomóc sobie samemu.
Dla wszystkich, którzy chcą udzielić mi rady abym wyczyścił ciasteczka czy się przelogował, że to potrafię i zrobiłem, ale nie pomogło. Próbowałem też na innej przeglądarce ale niestety wynik był identyczny.
Jak to będzie dalej szło w takim tempie to pewnie za niedługo przestanę mieć możliwość dodawania postów. Albo mi się znudzi walka z kolejnymi awariami co będzie skutkowało tym samym.
Jeśli ktoś ma jeszcze jakiś pomysł co mógłbym zrobić, albo ma jakiś kontakt z ludźmi w google, to bardzo proszę o pomoc.
Minął rok jak zacząłem korzystać z tych usług i powoli zaczyna mi się sypać konto. Najsampierw zaczęła się wyłączać funkcja "nie uwzględniaj własnych wyświetleń". Przez jakiś czas jeszcze udało się ją włączać na pojedynczą sesje, ale teraz wyłączyła się kompletnie i za żadne skarby nie daje się uruchomić. Ograniczyłem więc moje wizyty na własnym blogu do minimum. Tylko aby dodać link do strony z recenzjami. Do niedawna wchodziłem jeszcze na bloga aby odpowiedzieć na komentarz, ale...
Teraz wyłączyło się też dodawanie komentarzy. Nie mogę dodać komentarza na swoim blogu w żaden sposób nawet jako anonim. Przepraszam wszystkich, którym nie odpowiedziałem na komentarz, ale zwyczajnie nie mam takiej możliwości.
Pomocy żadnej uzyskać nie mogę. Na forum pomocy moje pytania pozostały bez odpowiedzi. A nie jestem aż tak uzdolniony informatycznie aby jakoś pomóc sobie samemu.
Dla wszystkich, którzy chcą udzielić mi rady abym wyczyścił ciasteczka czy się przelogował, że to potrafię i zrobiłem, ale nie pomogło. Próbowałem też na innej przeglądarce ale niestety wynik był identyczny.
Jak to będzie dalej szło w takim tempie to pewnie za niedługo przestanę mieć możliwość dodawania postów. Albo mi się znudzi walka z kolejnymi awariami co będzie skutkowało tym samym.
Jeśli ktoś ma jeszcze jakiś pomysł co mógłbym zrobić, albo ma jakiś kontakt z ludźmi w google, to bardzo proszę o pomoc.
29 stycznia 2013
Olaboga zrobimy sobie boga
W przygodówkach jak to w przygodówkach. Dobrze zapowiadający się młodzieniec musi uratować świat, albo kilka światów, niekiedy cały wszechświat ale to rzadko. Wyrwać najładniejszą, najbogatszą (niekiedy idzie to w parze) albo po prostu najlepszą panienkę (w przypadku gdy bohater jest płci powiedzmy pięknej, to chodzi o zdobycie najlepszego kawalera, choć niekoniecznie) we wszechświecie. I na koniec od zera do co najmniej kierownika zmiany w ośrodku wypoczynkowym dla emerytowanych zdobywców awansować, lub wyżej. Ale nie u Franka, u niego to by było dużo za mało. Dobrze zapowiadający się młodzieniec musi zostać bogiem, albo przynajmniej prorokiem, ale lepiej to pierwsze. Jak trzeba to trzeba wyjścia nie ma. Ale nie łatwo stać się bogiem, oj nie łatwo.
Nie wystarczy dokonywać cudów odwagi czy przenikliwości, to jest najłatwiejsze w tej dziedzinie. Trzeba umrzeć i to przeżyć, a to dopiero początek wyboistej drogi. Wykazać się mocami niedostępnymi przeciętnemu zjadaczowi chleba. Na ten przykład usunąć sobie wszczepy, bez narzędzi i przecinania skóry. A na koniec już tylko zostać powołanym i przejść kilka prób, które mogą doprowadzić do zagłady wszelkiego życia we wszechświecie. Jak się dziuga boga w bok, to nie wiadomo co mu strzeli do głowy jak go zaboli.
Fajny początek, choć taki (jak na twórcę Diuny) jakiś płytki. Światy ukazane są płaskie, bez głębi, jak makiety. Zagadki i ich rozwiązania też takie dość miałkie i trochę od czapki. A jak się zaczyna robić ciekawie i można by poszaleć, to szast prast i koniec. Wygląda jakby autor podczas pisania wpadł na lepszy pomysł i postanowił zakończyć to dzieło. Czyta się dobrze ale nie jest to jakiś cymes, spodziewałem się więcej, znacznie więcej. Dość przeciętna książka 5/10.
Frank Herbert "Twórcy Bogów" tyt.org. "The Godmakers" Wydawca Wydawnictwo ALKAZAR Sp.z o.o. 1993
Subskrybuj:
Posty (Atom)
