4 stycznia 2013

Czas podsumowań i planowań, knowań i po(d)stępów

autor Marek Raczkowski
Koniec roku i początek kolejnego to czas podsumowań.
To ja też, ja też, mogę?
Mogę.
Za niedługo będzie można mówić o mnie inspektor gadżet, bo przybył mi kolejny gadżet nie bardzo mi potrzebny ale wręcz niezbędny. Zauważyłem, że zupełnie nie widzę małych literek w umowach wszelakich. Radziłem się prawników, że coś nie tak, urzędników, że jak tak można, ale okazało się, że powinienem pójść w pierwszej kolejności do okulisty. Dzięki nowym patrzałkom wszystko wróciło do normy. Znowu pełen szczęścia mogę czytać, co w podstępny sposób firmy próbują mi wcisnąć "z korzyścią dla mnie" oczywiście. Książki nadal czytam bez okularów.
Okazało się też, że mimo bycia 100% (a przynajmniej 98,3%) mężczyzną, mogę coś urodzić. Udało mi się czteromilimetrowy złóg nerkowy wydalić własnymi siłami. Termin wizyty u lekarza urologa wypadł w drugą miesięcznice od porodu i zaledwie w kwartał od nagłego i zupełnie niespodziewanego wylądowania na SOR-ze (tu wielkie dzięki przynajmniej za amputowanie bólu, bo wiele więcej pomóc mi nie mogli, takie prawo). Na szczęście wszystko samo się pogoiło prawidłowo.
Przeczytałem kilka książek, obejrzałem pare filmów, zobaczyłem nawet jedną sztukę (sztuk jeden) w teatrze.
Od roku prowadzę tego oto tu bloga. I jak na bloga nie rozdającego książek, ani żadnych innych rzeczy; nie urządzającego konkursów z nagrodami (hm, bez nagród chyba byłoby to całkiem bez sensu); z prowadzącym go odludkiem, mrukiem i ponurakiem; i tak jest on dość regularnie odwiedzany przez kilka osób dziennie. Szkoda tylko, że nie wiem czemu, bo się te ludzie prawie nic a nic nie odzywają.

Jakieś plany? Planuję dożyć kolejnego podsumowania, jest to dopiero w fazie przygotowań ale już widać zarys(owania)y.
   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze, to fajnie wiedzieć, że ktoś (poza mną) z tego korzysta.