1 października 2013

Człowiek w labiryncie

Nie, wbrew pozorom nie będzie o jednej z najbardziej znanych w Polsce książek Silverberga (choć chyba po nią sięgnę, bo mi się przypomniała). Można się tego domyślić patrząc na plakat umieszczony obok. Ten tytuł bardziej mi pasował do filmu, niż nadany przez dystrybutora (bo oryginalny jest jeszcze inny). Każdy z nas kiedyś bawił się w rozwiązywanie jakiegoś labiryntu. Jest to dość często zamieszczane zadanie w różnego typu łamigłówkach czy książeczkach dla dzieci. Niektóre z nich są banalnie proste inne wymagają pomyślunku i cierpliwości, i są jeszcze błędnie wydrukowane, w których nie ma rozwiązania.

Ale i w życiu też często mamy do czynienia z labiryntami i niekoniecznie muszą mieć one jakieś fizyczne czy graficzne ścieżki, ślepe zaułki, ściany nie do przebicia, za to bardzo często nie można znaleźć z nich jakiegokolwiek satysfakcjonującego wyjścia.Takich labiryntów jest wiele, i nie polegają tylko na znalezieniu najlepszej dogi pomiędzy pracą, sklepem i domem. Niekiedy jest to śledztwo, którego wszystkie wątki kończą się ślepą ścianą i nic nie wskazuje, że trafi się w końcu na sprawcę. Czasami jest to labirynt własnego umysłu, który został pogmatwany przez potwory w ludzkiej skórze. Nieraz jest to mieszanka, naszych przekonań, wiary, wiedzy, możliwości, niemocy, sumienia i uczuć (genialna scena pod salą tortur własnej produkcji, szkoda, że aktor przeciętny ale i tak: i odpuść nam nasze winy, jako i my odpu...., robi wrażenie). Jaką wybierzemy drogę, dokąd nas doprowadzi, czy będzie tam wyjście, czy kolejne coraz ciemniejsze i bardziej pokręcone korytarze.

Kryminalny dreszczowiec, nie dla tych, którzy lubią pościgi, strzelaniny (jest jedna ale mikra), akcję i efekty specjalne. Ale ci, którzy lubią ciężką i zawiesistą atmosferę, budowaną zdjęciami, kolorystyką, pogodą, muzyką, niedopowiedzeniami, zwrotami w śledztwie i całkiem niezłą grą aktorską głównych bohaterów, nie zawiodą się z pewnością. Sama zagadka może nie jest zbyt skomplikowana, ale kolejne tropy gmatwające policyjne śledztwo, kierujące je na niby mylne i na dokładkę ślepe tory, powodują u widza, który wie, narastającą frustrację. Kilka scen genialnych, świetnie poprowadzone i dobrane postaci drugoplanowe, oraz wspomniane wyżej smaczki, tworzą bardzo dobre widowisko. Może nie wgniata w fotel, ale te dwie i pół godziny mijają błyskawicznie, zaś zakończenie... ale nie, nie powiem wam, warto dać się zaskoczyć.

Z mojej strony 8/10 i jest to obraz, który warto obejrzeć, choćby dla tych kilku scen.

"Labirynt" tyt. org. "Prisoners" scen. Aaron Guzikowski reż. Denis Villeneuve w głównych rolach Hugh Jackman i Jake Gyllenhaal

1 komentarz:

Dziękuję za Wasze komentarze, to fajnie wiedzieć, że ktoś (poza mną) z tego korzysta.