3 czerwca 2013

Szpieg, który malował

Każdy z nas czasami ma ochotę stać się tajnym agentem, aby to po podglądać tą ładniutką sąsiadeczkę z drugiego piętra, czy znaleźć za pomocą posłuchu jakiegoś haka na chamowatego gbura z klatki obok. Można by też zastawić jakąś niemiłą i bolesną pułapkę na tą wredną jędzę spod trójki. Nie dziwi więc niesłabnące powodzenie książek szpiegowskich i sensacyjnych. Strasznie dużo wśród tego chłamu i tandety, więc jak się trafi na coś dobrego to warto o tym choć kilka słów napisać.

To już druga książka tego autora, którą przeczytałem, i druga z serii o fantastycznym konserwatorze dzieł sztuki, który jest też tajnym agentem operacyjnym dowódcą, szpiegiem i bezlitosnym zabójcą.

Po ostatniej akcji, bohater książki podejmuje nieodwołalną decyzję ostatecznego zerwania z zawodem tajnego agenta. Chce całkowicie poświęcić się swojej pasji, którą jest renowacja dzieł starych mistrzów malarstwa. A może nawet samemu stać się kolejnym mistrzem, na którego zapowiadał się w młodości. Wszystko szło dobrze, aż do 14:37 kiedy to w centrum Londynu nieomal udało mu się powstrzymać zamachowca samobójce przed detonowaniem się w tłumie ludzi. I właśnie to "nieomal" spowodowało, że Gabriel Allon jeszcze raz zbiera swój zespół, żeby wyśledzić bestię, która spowodowała tą rzeź.

Znakomicie zbudowana dramaturgia. Świetnie poprowadzona akcja z jej nagłymi i zupełnie niespodziewanymi zwrotami. Doskonale ukazane charakterystyki poszczególnych postaci dramatu jaki rozgrywa się przed naszymi oczami. Lekkie pióro, książkę się połyka w mgnieniu oka, ze zdziwieniem konstatując, że czterysta stron przeleciało w kilka chwil zaledwie. Trzeba przyznać, że gość ma smykałkę do tego typu opowieści.

Dzięki tej książce dowiadujemy się, o coraz to nowszych metodach śledzenia działalności siatek przestępczych i terrorystycznych. Coraz trudniej do nich przeniknąć czy choćby stworzyć ich schemat dowodzenia, trzeba więc poszukiwać innych sposobów wyśledzenia struktur i metod działania. Już nie tylko ludzie z branży IT, ale finansiści, ekonomiści i logistycy przepływów zaczynają odgrywać główne skrzypce w prowadzonych śledztwach. Ale i tak w ostatecznym rozrachunku nic nie zastąpi odpowiednio wyszkolonego agenta.

To nie tylko warto przeczytać, to się chce czytać, zwłaszcza jak się lubi ten gatunek. Z mojej strony 8/10 i pewnie półka Daniela Silvy będzie się stopniowo powiększać w mojej biblioteczce.

Daniel Silva "Portret szpiega" tyt. org. "Portrait of a spy" Wydawca Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A. 2012

3 komentarze:

  1. Coś czuję, że muszę sięgnąć i po nią i po "Portret szpiega" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. miałem sprzedałem. Nie zrobiło wrażenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie to szczęście, że mamy różne gusta, już się obawiałem, że tego mojego żałosnego bloga, tylko gustopodobni prenumerują.

      To czego się spodziewałeś?

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze, to fajnie wiedzieć, że ktoś (poza mną) z tego korzysta.