4 stycznia 2012

Egzorcyzmy à la Chandler

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to tekst na okładce "Powieść twórcy Constantine'a". Też jest się czym chwalić, znam wielu takich (wy)twórców, a to Karolka, a to Maćka czy też Joli. Ponoć czymś pochwalić się trzeba, to można i stworzeniem Constantine. Ale już po kilku stronach domyśliłem się o kogo chodzi. A chodzi o naszego drogiego Reeve'go, bohatera, pogromcę prędkości, ratującego świat przed zarazą, maszynami czy siłami nieczystymi jako Constantine właśnie.

Książka okazała się być doskonałym noir kryminałem i to w Chandlerowskim stylu. Co prawda główny bohater nie jest detektywem tylko egzorcystą, nie używa pistoletu tylko fletu (dla osób o wybujałej fantazji erotycznej, chodzi o instrument muzyczny) i zamiast podrywać dziewczyny, chodzi do łóżka z sukkubem, to reszta się mniej więcej zgadza z kanonem. Mamy wypalonego i zmęczonego życiem Feliksa Castora, może nie o posturze Mitchuma, ale o gołębim sercu Marlowa. Mającego mroczną przeszłość, choć może nie trupa w szafie ale szatana w przyjacielu, zaś samego przyjaciela w domu dla psychicznie niesprawnych. Mamy ohydną zbrodnie, choć zamiast trupa, po stronach książki snuje się duch, który niegdyś należał do zamordowanej w okrutny sposób dziewczyny. I mamy śledztwo, które zataczając coraz szersze kręgi, naraża naszego bohatera na coraz większe nieprzyjemności, a czasami wręcz przeciwnie. Pobity, zrzucony ze schodów, duszony, przekupywany, gryziony (gryziony?) i w końcu nieomal zgwałcony na śmierć dzielny egzorcysta dociera w końcu do prawdy, a mordercą okazuje się .... o nie, nie powiem Wam, sami przeczytajcie, bo warto. Pełna autoironicznego podejścia do życia postawa Castora pobudza do uśmiechu, zaś treść, niespodziewane zwroty akcji, pomysłowe i przemyślane meandry śledztwa przykuwają uwagę i nie dają się oderwać od lektury.

Książka zasługuje na 8/10 jest napisana z nerwem i wprawą. Postacie mają kształt i głębię, oraz charakter. Zostało teraz czekać co będzie dalej, a ciekawość zżera.

Mike Carey "Mój własny diabeł" tyt. org. "The devil you know" Wydawnictwo MAG 2008

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze, to fajnie wiedzieć, że ktoś (poza mną) z tego korzysta.