7 stycznia 2012

Buta tuba "Tabu"

Mówi się, że co dwie głowy, to nie jedna. Tylko czy wzięto, w tym równaniu, pod uwagę możliwość zaistnienia dwóch półgłówków?

Casey Hill to pseudonim literacki małżeństwa Kevina i Melissy Hill.

Zaraz jakiś domorosły detektyw doda dwa do dwóch i wyjdzie mu, że książka jest słaba. Otóż nie, nie można powiedzieć, ani napisać, że "Tabu" jest słabą pozycją. Napisana jest dobrze warsztatowo, autorzy stworzyli całkiem niezły duet. Czemu więc ten wstęp o półgłówkach. Bo od dłuższego czasu nie mogę dojść, do jakiego gatunku tą książkę przypisać. Thriller to to nie jest, bo choć trup się ściele gęsto, to okrucieństwo na tle tego, co na co dzień prawie, widzimy i słyszymy dzięki mediom jest znikome i nie przeraża. Kryminał też nie, śledztwo jest tu potraktowane po macoszemu, i raczej można by wziąć tą książkę za ostrą satyrę na nieudolność i niewydolność organów ścigania, gdyby nie to, że autorzy raczej starali się pisać na poważnie. Najbliżej temu do książki psychologicznej, bo mamy tu i nieźle opisaną osobowość socjopatyczną, i główna bohaterka zmaga się z demonami przeszłości, oraz jej ojciec, który przeżył załamanie, no i funkcjonariusz cierpiący na jatrofobie. I wydaje mi się, że autorzy też nie bardzo wiedzieli jaki ma być efekt końcowy tej ich radosnej twórczości, więc wyszło jak wyszło.

Po sukcesach seriali "Bones" i "CSI" spodziewałem się wysypu książek o zbliżonej tematyce. To miało być coś podobnego, niestety nie wyszło. "Doświadczeni" detektywi zachowują się jakby pierwszy raz przyszło im prowadzić śledztwo. Wybitni specjaliści kryminalistyki i nauk pokrewnych, nie bardzo potrafią zinterpretować znalezione ślady. Ty drogi czytelniku już będziesz wiedział, kto i prawdopodobnie czemu, zaś cały sztab ludzi prowadzących śledztwo będzie nadal w lesie, a to coś nie tak. Mam też problem z wyobrażeniem sobie dalszego ciągu, jest to bowiem pierwszy tom serii, o ile nagle i niespodziewanie nie powiększy się rodzina głównej bohaterki lub innych stróżów prawa biorących udział w tej opowieści lub o ile autorzy nie zmienią formuły prowadzenia czytelnika przez swoje opowiadanie.

"Tabu" u mnie zarabia 5/10, z tego może być coś dobrego, ale ... . Nie skreślam ale nie pochłonęła mnie ta historia, jak będzie okazja, to przeczytam kontynuacje, jak nie, nie będę cierpiał mąk piekielnych niecierpliwości.

Casey Hill "Tabu" tyt. org. "Taboo" Wydawca Prószyński Media Sp. z o.o. 2011


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze, to fajnie wiedzieć, że ktoś (poza mną) z tego korzysta.