3 marca 2012

I czego piszę

Ot tak minęły dwa miesiące jak tu przylazłem i zacząłem pisać tego olaboga bloga. Niby nic w tym dziwnego i niespotykanego, masa ludzi to robi i większość znacznie lepiej i ciekawiej. I całe szczęście, bo mój dzięki temu gubi się w tym zalewie.

Tak pisząc swój i podglądając inne, uświadomiłem sobie, czemu to się może podobać. Przypominacie sobie pierwszą klasę podstawówki i lekcje religii (te słowa kieruję do trochę starszych czytelników, bo nie wiem jak teraz jest w szkołach). Jak w zeszytach rysowało się szlaczki i coś na literkę L (dobrze, że nikomu nie przyszło do głowy rysowanie Lidzbarku Warmińskiego) a do religijnego wklejało święte obrazki. Pisanie postów trochę to przypomina, na moje szczęście nie trzeba niczego rysować. W większości przypomina to jednak radosną twórczość dzieci wojny i przeciągów.

Jak łatwo zauważyć parę osób tutaj zagląda, szkoda, że tylko dwie się odzywają (obu bardzo za to dziękuję) i nie wiem czy to co robię komuś do czegokolwiek się przydaje, podoba. Z chęcią wysłuchałbym też słów krytycznych, i propozycji co i jak zmienić. Oczywiście nie obiecuję, że wykorzystam każdą sugestie, bo nie każda mi się spodoba (a to w końcu mój blog) nie każdej dam radę podołać (prosty ze mnie ludź i zbytniej subtelności oraz przesadnego wyrafinowania raczej się nie ma co spodziewać) ale jak będzie ciekawy to pomysł i możliwy do zrealizowania to czemu ni.

 Przyznam się bez bicia, że mi się podoba takie pisanie i chyba jeszcze przez jakiś czas będę kontynuował blogowanie nocą trochę przed lecz częściej za północą.

3 komentarze:

  1. I mnie się podoba Twoje pisanie, stąd okazjonalnie komentarze (bo jakbyś nie wychwalał, tak kryminałów nie polubi) :D

    A ze mnie ludź uparty, i zaglądam regularnie :) I będę, a co! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakbys sie jeszcze nie zorientowal to w krotkim odstepie czasu zagladam do Ciebie juz po raz drugi ;-) Z tego co widze zaczelismy prowadzic bloga mniej wiecej w tym samym czasie i nie powiem, tez mi latwo nie jest ... na poczatku myslalam ze jak bede dobrze pisac to wypracuje sobie stalych "podgladaczy", obecnie dochodze do wniosku ze to jednak nie takie proste... W sieci jest cala masa blogow do ktorych moglabym zagladac a tego nie robie ... dzien ma ograniczona ilosc godzin i starcza mi akurat na to by zajrzec to paru znanych mi blogow a nie szukac nowych... Dlatego dochodze do wniosku ze jednak bez promocji duzego odzewu nie bedzie, choc nie powiem, obecny odzew bardzo sobie cenie. musze to kiedys przemyslec - jak dotrzec do wiekszej grupy odbiorcow - gdybym choc mogla pochwalic sie wspolpraca z kimkolwiek pewnie przyciagnelabym wieksza grupke ale wyglada na to ze raczej nie mam na to szans - mieszkam w Niemczech i z tej racji nie moge np podjac wspolpracy z LC, bo wydawnictwa nie beda ponosic wiekszych kosztow wysylki swoich ksiazek...
    wracajac jednak do Twojego bloga uwazam ze jak najbardziej potrafisz ciekawie pisac, problem w tym, ze Twoje ksiazkowe upodobania raczej nie pokrywaja sie z moimi ... Mam jednak nadzieje ze osoby o preferencjach podobnych do Twoich znajda do Ciebie droge. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem zdziwiony, że komuś chce się czytać te moje "przemyślenia" na temat książek. I dość mile zaskoczony ilością tych ktosi, bo się nie spodziewałem. Tym bardziej cieszy, że komuś zechciało się cokolwiek napisać, bo jest to miłe, że te moje "myśli" komuś dały do myślenia :). I tu Cię pewnie zaskoczę, ale większość osób które tu zagląda i się odzywa, to nawet kijem nie tkną takiej literatury (chyba, że w celu dołożenia do ogniska, to wtedy nawet chętnie), w każdym bądź razie mnie to zaskakuje :-D.

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze, to fajnie wiedzieć, że ktoś (poza mną) z tego korzysta.