2 maja 2014

Małe, ciasne ale własne

Ciekawość to pierwszy ponoć stopień do piekła. I coś w tym jest. Gdyby nie małpia ciekawość naszych przodków, to może nadal siedzielibyśmy na drzewach, jedząc banany i inne drobne bezkręgowce, iskając się co jakiś czas. Ale nie, im się zachciało jabłka. Mamy dzięki nim i nadal  małpiej ciekawości, teraz własne piekiełko na ziemi. Czasami ciekawość może mieć pozytywne skutki, ale to raczej rzadkość.

Ach jakby to było fajnie gdyby na każdą wycieczkę można było zabrać, nie tylko ciężki plecak lub walizę, ale własny pokój. Miejsce, w którym czujemy się najlepiej i najbezpieczniej. Już nic nie pisząc, o zabraniu ze sobą, swojego mieszkania czy domu rodzinnego wraz z ogródkiem. Dzięki napędowi grawitacyjnemu, do gwiazd ruszyły całe dzielnice, a nawet mniejsze miasta w całości. Niektóre osiadły na  planetach, zakładając na nich ziemskie kolonie. Inne wiodą tryb życia koczowniczy, wędrując od planety do planety. Poszukując pracy, a czasem swojego miejsca. Walczą z obcą cywilizacją, a czasami z innymi miastami, które zeszły na piracką drogę.

Tak właśnie zaczyna się ta przygoda. Gdzieś na skrzyżowaniu ciekawości, możliwości i potrzeb. Kolejne miasto ucieka z Ziemi na tułaczkę. Ale to nie będzie historia tego miasta. To historia ciekawskiego chłopca, który wcale nie zamierzał lecieć w kosmos, a którego los na zawsze zwiąże się z gwiazdami i jednym z największych koczowniczych miast jakie latają po naszej galaktyce.

Poleciałby człowiek, zwłaszcza jakby nie musiał odrywać zadka od najwygodniejszego, bo własnego fotela. Żaden problem, wystarczy sięgnąć po drugi tom cyklu Latających Miast. Zupełnie inny niż pierwszy, świetna przygoda i ten widok lecącego Manhattanu na tle gwiazd. To warte jest nawet 7/10 i polecenia.

James Blish "Życie wśród gwiazd" tyt. org. "A life for the stars" Wydawca Wydawnictwo Amber Sp.z o.o. 1994

2 komentarze:

  1. Zachęciłeś mnie mocno. Blish napisał też "Kwestię sumienia." Powieść wciąż czeka na półce z napisem "Dobra mądra książka, którą mogę przeczytać, gdy skończę czytać totalne pierdoły."

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to tak 150 paro stronna pierdółka właśnie, ale dobrze się ją czyta.

      Miłego

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze, to fajnie wiedzieć, że ktoś (poza mną) z tego korzysta.