7 stycznia 2014

Wcale mi się to nie uśmiecha

Jak jeszcze chodziłem do szkoły, a było to dawno (dinozaury już wymarły, nie jestem pewien co do mamutów), uczono mnie, że każda opowieść musi składać się ze wstępu, który służy do wprowadzenia nas czytelników w opowieść, rozwinięcia czyli właściwej opowieści, z jej meandrami, suspensami, bohaterami, przygodą i zakończenia, które pozwoli zapaść całej opowieści w pamięć. Autor postanowił poeksperymentować z tą wysłużoną formą. Zaczął więc od wstępu, i jest to wstęp co to ma inne wstępy pod sobą, praktycznie połowa treści książki to wprowadzenie. Następnie było rozwinięcie, i szczerze powiedziawszy, po wstępie rozwinięcie nieco rozczarowało. We wstępie wszystko było opowiedziane, po najdrobniejsze szczególiki, zaś w rozwinięciu mnóstwo niedopowiedzeń i uogólnień. Dochodzimy do zakończenia. A ono jakby z zupełnie innej książki było, bez sensowne, mające się nijak do tego wspaniałego wstępu i miałkiego rozwinięcia. Zupełnie nie zapadające w pamięć, czytałem to po raz kolejny, a zarazem jakby pierwszy. To ja też zgodnie z eksperymentem literackim, takąż recenzję napiszę. Wstęp już jest i to całkiem pokaźny, przechodzimy zatem do rozwinięcia.

Fenomenalny pomysł, maksymalnie niewykorzystany. Świetnie napisane, znakomicie nakreślone osoby dramatu i ich charaktery. To mogła być znakomita powieść. Czas na zakończenie.

5/10

Jonathan Carroll "Kraina Chichów" tyt. org. "The land of Laughs" Wydawca Wydawnictwo Książka i Wiedza 1990

22 komentarze:

  1. I za to kocham te Twoje recenzje! Widać, że chcesz czegoś więcej niż tylko "podobałosię" lub "niepodobałosię."

    Klasa!

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś (i jest to oficjalnie potwierdzone przez gospodarza bloga) pierwszym polonistą, który lubi moją pisaninę, do tej pory żaden nie mógł przełknąć mojego zdania na tematy lektur, bo nie mieściły się w szablonie czy w tym co nakładli mu na polonistyce do głowy, bo Słowacki nie był wielkim poetą przecie, to wszyscy z Ferdydurki wiecie. Takoż obawiam się czy jesteś aby dobrym nauczycielem dla tej naszej przyszłości ;)

      Usuń
    2. Widzisz, Ty nawet z kiepskiej książki recenzyjkę lub recenzję ukręcisz, że klękajcie narody. W tym sztuka. A polonistyka? Phi! Ukończyły ją takie osoby, które jako żywo profesora Bladaczkę przypominają.

      pzdr

      Usuń
    3. Ta książka jest kiepska w/g mnie, na LC prawie same peany bijące pod niebiosa, mogę się więc mylić w mojej ocenie.

      I bez przesadyzmu, to nie są jakieś arcydzieła literackie, tylko bazgraniny na kolanie nieuka i leniwca.

      Usuń
  2. Trochę nie w temacie, ale przysyłam nominację do Liebster Blog Award, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat dobry jak każdy inny, tylko co to jest ta nominacja, co to jest LBA i czy Ty mnie przypadkiem nie obrażasz? ;)

      Usuń
    2. Nie śmiałabym :) z natury jestem miłym spokojnym i radosnym człowiekiem do obrażania mi daleko :)))
      http://drpplj.blogspot.com/2014/01/liebster-blog-award.html

      Usuń
    3. Przepraszam Cie, ale nie brałem, nie biorę i raczej nie będę brał udziału w łańcuszkach niezależnie od tego jak się nazywają i to z typowo kobiecego powodu: bo nie :)

      Usuń
    4. Nie ma problemu, najważniejsze jest to, że daję znać, że bloga Pana lubię, a reszta dla tych, co lubią, w sumie ja też pierwszy raz dostałam i jako raczkujący blogger postanowiłam posłuchać się regulaminu ^^

      Usuń
    5. Do tego Pana możesz zupełnie swobodnie zwracać się na ty, zaś temu blogu jak i jego szefowi miło jest, że go lubią (w domyśle bloga, nie jego szefa) :) (choć cały czas się obaj zastanawiają, za co ktokolwiek go lubi [bloga, jak się słusznie domyślasz]) .

      Usuń
    6. Hmm trafiłam na tegoż bloga z jego właścicielem zupełnie przypadkowo i spodobało mi się to, co tu zobaczyłam. To, co rzuca się w oczy to fakt, że książki opisane przez Ciebie nie są masówką jak u wielu i to się chwali no i ten ożywczy brak ;lizoczegśtam' ;p którego często bywam świadkiem czytając recenzje :D
      A poza tym, no wiesz, po kobiecemu: bo tak :)

      Usuń
    7. Dobrze, że mój blog był akurat w dobrym miejscu. Chodzi Ci o to, że nie same nowości zapewne, O starociach zacząłem zapominać (skleroza się pogłębia) i stąd ten niepamiętnik :) Brak włazidupstwa, bo robię to dla siebie, a samemu sobie to jakoś niepolitycznie.
      Zatem miło mi i mojemu blogu również.

      Usuń
    8. Zatem oby tak dalej będę u Ciebie częstym gościem ;) choć postaram się niezbyt natrętnym
      miłego wieczoru :)

      Usuń
    9. Natręctwo nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, jest to mile widziane. Zapraszam :)

      Usuń
  3. A właściwie to o czym jest ta książka? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już tytuł zdradza, o Chichach :-D

      Usuń
    2. Takich od chichrania (się?). O.o ;)

      Usuń
    3. No coś Ty, takich od łaskotania (innych) :)

      Usuń
    4. A, no tak. Jak się kogoś łaskocze to się nie chichra tylko ma dziką satysfakcję, że to my a nie nas. B| :D

      Usuń
  4. Krainę Chichów czytałam tak dawno, że ciężko mi powiedzieć, czy inni ludzie byli w ogóle wtedy na świecie ;p
    Niemniej też podobała mi się tak sobie, a teraz nawet nie pamiętam o czym w namiastce była, więc rzeczywiście pomysł, który był nie spełnił się jakoś tak ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja, lata temu, byłam Krainą Chichów zachwycona i hurtem przeczytałam wszystkie wtedy dostępne w szkolnej biblioteczce książki Carrolla. Dzisiaj chyba z niego wyrosłam, bo i zbór opowiadań i najnowsza powieść nie zachwyciły mnie tak, jak tego oczekiwałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też musiało się podobać, ale zupełnie nie wiem czemu teraz.

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze, to fajnie wiedzieć, że ktoś (poza mną) z tego korzysta.