28 maja 2017

A najbardziej mi żal cukrowej waty

I znowu on. Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze zmienię imię na Kinga. Kolejna książka i kolejne zdziwienie. Bo choć niby jest to taki paranormalny kryminałek z melodramatem w tle, ale tak na serio to książka obyczajowa.

I też tak jakoś bez zachwytów. Jedyne co w niej mi się (i to bardzo) podoba to opisy. Jak u większości autorów, opisy nużą (była taka książka, która mnie uśpiła i to na amen, rodziciele musieli mi wyjąć twarz z książki), rozpraszają akcję, spowalniają, to u  Kinga jest wręcz przeciwnie. Może tylko ja tak mam, ale mnie opisy w jego książkach wciągają bardziej, niż (często gęsto) cieniutka fabuła czy słaby pomysł (tak jak w tej pozycji). Chwilami wręcz byłem tuż obok bohatera. Szedłem z nim po plaży, czułem słoną bryzę, mokry piach pod stopami i promienie słońca. Machałem wajchami sterującymi karuzelami albo pociłem się w przebraniu razem z nim, w tym zakichanym lunaparku. Jak dla mnie King jest mistrzem opisów.

Co jeszcze można dobrego napisać o niej. Jeżeli interesuje was historia takich lekko szalonych showbusinessów, ludzie jacy się zatrudniają w nich, oraz jaki jest ich stosunek do was, odwiedzających ich przybytki, to jest to pozycja godna polecenia. King (co już napisałem wcześniej ale się powtórzę) znakomicie opisuje, zaplecze, ludzi (pracujących w nich na stałe, jak i tych pracujących dorywczo) ich język, wzajemne relacje, stosunki (nie liczcie na ekscytujące, smakowite czy soczyste opisy). Codzienne i te niecodzienne radości i smutki. A nawet takie marginalne zahaczenie o ekonomiczny aspekt tej działalności. Po lekturze można brać się za nomen-omen rozkręcanie karuzelowego interesu ;). 

Nie to nie jest rewelacja, to nawet nie jest jakaś ważna pozycja. Ot takie czytadełko, ale za te opisy, tak za te opisy to dam 6/10. Ale nie, nie polecam, King ma w swoim dorobku o wiele lepsze pozycje i nie warto na nią marnować oczu, a poza tym,  jest tyle książek, a tak mało czasu.

Stephen King "Joyland" tyt. oryg. "Joyland" Wydawca Prószyński i S-ka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze, to fajnie wiedzieć, że ktoś (poza mną) z tego korzysta.