2 lutego 2014

Pierwszy choć drugi

Drugi tom z kolei, bo jak już wiemy pierwszym był Dorsaj!. Drugi jeśli chodzi o kolejność pisania, bo jeśli chodzi o chronologię wewnętrzną jest to tom pierwszy. Akcja dzieje się na długo przed powstaniem wyspecjalizowanych planet, które poznaliśmy w tomie pierwszym.

Ludzkość kisi się na przeludnionej Ziemi. W olbrzymich miejskich kompleksach, zarządzanych przez sztuczną prawie inteligencję, ludzie powoli gnuśnieją w powszechnym dobrobycie i zaczynają się degenerować. Można pójść drogą likwidacji komfortu jaki zapewnia technologia, przyniesie to ogromne straty, ale może uratować ludzkość. Nie ma ucieczki, albo kompletna degrengolada i upadek cywilizacyjny, albo totalna rozpierducha z pomocą Sił Alternatywnych.

Tymczasem młody inżynier po wypadku szuka pomocy. Medycyna konwencjonalna mu nie pomogła. Wszczepy ręki się nie przyjmują, a ciężko żyć tylko z jedną. Ratunku upatruje w Gildii Orędowników i ich umiejętnościami w posługiwaniu się Siłami Alternatywnymi. Nie przewidział, że jego życie bezpowrotnie się zmieni. Śmierć pozwoli mu znaleźć trzecie rozwiązanie i odkryć fakt, że nie żyje już od wielu lat.

Magia w stechnicyzowanym do maksimum świecie. Ciekawy pomysł na intrygę, fajne zwroty akcji i dość niebanalne postacie z fajnymi charakterystykami. Sytuacja geopolityczna, rodzące się kulty, rozwarstwiania społeczne i polityczne, to wszystko składa się na ciekawą historię. Jednocześnie dowiadujemy się dlaczego ludzkość stworzyła tak odmienne i wyspecjalizowane światy.

Nie jest to jakieś wybitne dzieło, nie powala na kolana, ale napisane sprawnie i jak zwykle z werwą. Trochę bawią magiczne formułki, rymowane oczywiście, które mają swoje naukowe wytłumaczenie i elektroniczne odpowiedniki. Nie jest też konieczna znajomość tego tomu aby rozumieć wydarzenia dziejące się w dalszych tomach cyklu. Taka przygodówka od inżyniera do burzyciela. Tak 6/10, ot jeden wieczór w futurystycznym świecie.

Gordon R. Dickson "Nekromanta" tyt. org. "Necromancer" Wydawca Wydawnictwo Amber Sp.z o.o. 1994

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze, to fajnie wiedzieć, że ktoś (poza mną) z tego korzysta.